piątek, 25 lipca 2014

Rozdział 19!

Scena +18 jest zawarta w rozdziale i dużo przekleństw ; ) 

Malik bił tego zbrodniarza tak mocno, że leciała mu krew z twarzy. Jednak przerwał by sprawdzić czy nic mi nie jest. Podszedł i oglądnął mnie, gdy zobaczył ślady po uderzeniu na policzkach i porwane części garderoby widziałam w jego oczach wściekłość. Odwrócił się i miał kontynuować zemstę, ale ten tchórz uciekł.
-Kurwa!-Wykrzyczał Zayn uderzając pięścią w ścianę.-Jessica, przepraszam, że nie zareagowałem wcześniej. Zobaczysz jeszcze ten skurwiel dostanie za swoje.-Moje łzy wypłynęły na wierzch, a Mulat pomógł mi wstać i  mocno w tuliłam się w Niego.
-Dziękuje, że mi pomogłeś. Przecież on mógł...-Łkałam wtulając się w chłopaka.
-Cii.. Już dobrze. Zaraz pójdziemy do twoich znajomych i zabiorę cię do domu.-Pokiwałam głową i razem ruszyliśmy w stronę mojej ekipy. Jak już tam dotarliśmy wszystkie pary oczu były skierowane na mnie.
-Jessica co Ci się stało?!-Pierwsza wystartowała do mnie Ellie, a za nią Rose.
-Dziewczyno nawet nie wiesz jak zaczynałem się martwić.-Eathan wstał od stołu i podszedł do mnie. Spojrzał na moją twarz, a następnie na Zayn'a.-Co jej zrobiłeś?!-Złapał Malik'a za koszulkę i zaczął szarpać.
-Spokojnie to nie Zayn.-Wyjaśniłam.
-To kto?-Zapytał Alfie bacznie mi się przyglądając. Nie mogłam nic powiedzieć więcej. Więc Malik opowiedział tyle co wiedział.
-Poszliście, a Ona zatańczyła z jakimś chujem. Jessica chciała już zejść po skończonej piosence, ale ten złapał ją i zaczął prowadzić na tyły do magazynów. Nikt nie reagował, a Ona próbowała się wyrwać. Ja stałem oparty o jeden ze stolików. Widziałem z daleka jak ją szarpie, ale pomyślałem, że zaraz Jess go pobije i da sobie radę, ale nie wychodziła z tego magazynu, ani nic. W końcu usłyszałem krzyki więc tam pobiegłem. Zdążyłem w porę, bo on miał już zacząć ją... Nie mogę tego powiedzieć. Co za chuj!-Zakończył opowiadać i uderzyła pięścią w stolik, aż ten się zachwiał. Myślałam, że połamał go, ale jednak stół był cały. A moim znajomi nie wiedzieli co zrobić. Ich oczy momentalnie się powiększyły. A ja nie mogłam wytrzymać i po raz kolejny tego wieczoru się rozpłakałam. Ale co innego mogłam zrobić? Śmiać się, że o mały włos nie zostałam zgwałcona? To nie miałoby sensu. Dziewczyny mocno mnie przytuliły i szeptały, że wszystko będzie dobrze, a Eathan mocno mnie przytulił i powiedział.
-Obiecuję Ci i wszystkim tu, że jak tylko go dorwę to zabiję. Obiecuję.-Mówił tak by wszyscy słyszeli.
-Nie będziesz sam. Pomogę Ci.-Dopowiedział Alfie. Zayn nic nie musiał mówić, bo to było wiadome, że w głowie już układał plan zemsty, ale jedno było pewne. Zabierze mnie do domu, a tam chłopaki będą chcieli wiedzieć co i jak się stało. No a Harry przecież On zwariuje.
-Wiecie ja zabiorę Jess do siebie. Lepiej, żeby odpoczęła.-Zaproponował Mulat na co wszyscy się zgodzili. Zamówiliśmy taksówki i zaczęliśmy się zbierać. Ja tylko siedziałam i myślałam nad tym co mogło się zdarzyć. Malik pomógł mi ubrać kurtkę i zaprowadzić do wyjścia. Po drodze wszyscy ludzie przyglądali mi się dokładnie. Słyszałam ich szepty na swój temat. Wszystkie szły pod kontekstem tego, że jestem "suką", "szmatą", "kurwą", "puszczam się" i, że mi się należało to co się stało. Tylko czemu Ci pierdolnięci ludzie gadają o czymś, o czym nie mają bladego pojęcia?! No kurwa! Miałam już dość tego miejsca, więc jak najszybciej opuściłam lokal, trzymając się blisko Zayn'a. Na dworze stał już samochód, którym mieli się zabrać moi przyjaciele. Pożegnaliśmy się wszyscy i Oni wsiedli po czym odjechali. My jeszcze musieliśmy chwilę poczekać na taksówkę. Staliśmy nic nie mówiąc. Obserwowałam Malik'a, ale jego twarz tylko okazywała gniew, złość, chęć zemsty, a jednocześnie współczucie. W końcu dojechał i nasz transport, do którego wsiadłam pierwsza, a za mną mój przyjaciel. W drodze do domu cały czas byłam wtulona w Niego. Wiem, że to głupie szczególnie po ostatniej akcji, ale nie mogłam przestać. Teraz tylko On był w pobliżu. Wiem, że tym wszystkim pozwoliłam Mu się zbliżyć do siebie, ale co zrobić? Potrzebuję wsparcia od takiego przyjaciela, jakim jest właśnie Zayn Malik.
   Żółty samochód zaparkował przed willą chłopaków. Szatyn zapłacił kierowcy i pomógł mi wysiąść. Razem szliśmy do drzwi wejściowych. Otworzyliśmy je i weszliśmy do środka. Od razu po ściągnięciu butów obok nas znalazł się Liam.
-Gdzie byłeś?!-Wykrzyczał do Mulata. Po chwili jednak zauważył i mnie.- Jess? Co tu robisz?-Spytał mnie, ale jak zobaczył w jakim jestem stanie to sam się domyślił.-Kto Ci to zrobił?-Podszedł do mnie i objął ramieniem.
-Zayn Ci powie, ja nie mam na to sił.-To wydarzenie cały czas siedziało w mojej głowie i obraz tego złamasa. Chłopaki podprowadzili mnie do sofy, na której się położyłam i skuliłam, bo zrobiło mi się zimno.
-Niall! Zrób gorącą herbatę Jess!-Krzyknął Payne przykrywając mnie kocem. Opatuliłam się nim i przymknęłam oczy. Po chwili dostałam swój napój. Słyszałam tylko jak Zayn opowiada chłopakom co się stało, ale nie było tylko jednego. Harrego. Gdzie On może być?
-Liam, gdzie jest Harry?-Zapytałam siadając i okrywając się szczelniej kocem.
-Wyszedł chwilę przed wami, ale zaraz powinien być.-Odpowiedział za Niego Lou, który też przysłuchiwał się temu co się prawie wydarzyło. Pokiwałam tylko głową, na znak iż rozumiem. Dalej już nie mówili nic do mnie tylko między sobą dyskutowali i bardzo dużo przeklinali. Co drugie słowo to "zajebie chuja" i takie podobne. W głębi duszy byłam im bardzo wdzięczna za to, że chcą zrobić z tym kolesiem porządek, ale z drugiej strony nie chciałam by wmieszali się w coś co potem zaszkodzi ich karierze.
*
-Już jestem! Coś mnie ominęło?-Krzyknął Harry wchodząc po około 30 minutach do salonu. Gdy mnie zobaczył zatrzymał się i nie wiedział co się dzieje. Wstałam i szybkim krokiem podeszłam do Niego by się przytulić. Mocno mnie przygarnął do Siebie i gładził dłonią po plecach.
-Co się stało?-Zapytał oglądając moją twarz i porwane ubrania.
-Dzięki Zayn'owi nic. Ale mogło dojść do gwał-gwałtu.-Wychlipałam, bo znów zaczęłam płakać. Poczułam jak mięśnie mojego chłopaka się napinają. Puścił mnie i podszedł do Malik'a i coś szepnął mu na ucho. Spojrzeli na resztę chłopaków i opuścili pomieszczenie. Nie wiedziałam co się dzieje. Poczułam jak moje nogi się uginają i lecę na ziemię. W porę zostałam złapana i położona na sofie. Zamknęłam oczy by już o niczym nie myśleć. Po prostu odezwałam się i powiedziałam tylko, że jest już dobrze po czym zasnęłam.
*
-Jak to możliwe, że akurat Ty jej pomogłeś?-Usłyszałam głos Nialla.
-Bo chciałem z Nią pogadać, a akurat nie wyszło. I zobaczyłem jak jakiś chłopak zaciąga ją na tyły baru. I tak jak opowiadałem później już pobiłem go. Tylko żałuję, że nie zabiłem go na miejscu.-Mówił Malik chodząc po pokoju.
-I poszedłbyś do więzienia. Najlepiej.-Powiedział Liam.
-Ale przynajmniej poszedłbym za coś co byłoby tego warte. A uwierzcie, że Jessica jest dla mnie ważna.-Odpowiedział, a ja w tym momencie uniosłam powieki w górę. Znajdowałam się na tej samej sofie, na której zasnęłam. Czemu mnie nie przenieśli do sypialni Styles'a? Dziwne.
-Chłopaki gdzie jest Harry?-Spytałam, ale nic nie usłyszałam.-Ktoś mi powie?
-Wyszedł ze mną, a potem pojechał gdzieś.-Odpowiedział wreszcie Zayn.
-Możecie do Niego zadzwonić? Bo w tym momencie jest mi On potrzebny.-Lou wyjął telefon z kieszeni i wykręcił do przyjaciela. Ja w tym czasie poszłam na górę do łazienki by spłukać z siebie wszystkie te brudy. Wzięłam ciuchy z pokoju Hazzy. Mianowicie wyciągnęłam ciemne bokserki, spodnie dresowe i białą dużą koszulkę i poszłam pod prysznic. Lałam się wodą tak długo jak było to konieczne. Czułam na każdym milimetrze swojego ciała dotyk tego sukinsyna. Po około 20 minutach nałożyłam na ciało żel o zapachu morskim i mocno go wtarłam po czym spłukałam letnią wodą. Wyszłam i stanęłam przed lustrem bacznie się samej sobie przyglądając. Wytarłam się ręcznikiem i ubrałam w to co wzięłam z sypialni chłopaka. Już całkiem gotowa fizycznie jak i psychicznie opuściłam tolatę i udałam się na dół do reszty. Po drodze zerknęłam na zegarek wiszący na ścinie. Była dopiero 5 nad ranem. To ile ja spałam? Może z 3 godziny? Wszyscy siedzieli i dyskutowali jak mniemam o mnie, bo jak tylko mnie ujrzeli to ucichli.
-Nie krępujcie się. Przecież możecie przy mnie normalnie rozmawiać.-Powiedziałam podchodząc i siadając koło Harr'ego.-A ty gdzie byłeś?
-Musiałem coś znaleźć, ale nie do końca to załatwiłem.-W tym momencie spojrzał na Zayn'a, a następnie ponownie na mnie.-Ale możesz być pewna, że ten koleś dostanie za swoje.
-Tylko ja was proszę chłopcy, nie zróbcie czegoś czego możecie potem żałować. Bo ja tego nie chcę.-Powiedziałam całkiem szczerze. Owszem marzę o tym by pobili tego gościa, ale nie by poszli do więzienia za takiego zjeba. Albo co gorsza zniszczyli sobie karierę. Harry objął mnie ramieniem. Podkuliłam nogi i położyłam się bokiem do swojego chłopaka, a przodem do Lou, który siedział i położył sobie moje nogi na jego. Posłałam mu wdzięczny uśmiech, taki na jaki było mnie w tym momencie stać.
-Masz koc Jess.-Powiedział Niall dając mi niebieski ciepły duży kocyk. Okryłam się nim szczelnie i położyłam głowę na kolanach Styles'a. Czułam jak głaskał mnie po włosach, a następnie pomału po policzkach. Jeszcze czułam ten ból po uderzeniu. To była najgorsza rzecz jakiej mogłam doświadczyć w swoim życiu. Chłopaki zaczęli między sobą dyskutować o tym co dalej robić. Parę propozycji było związanych z policją, ale reszta była tylko o tym by znaleźć jego adres, telefon, pojechać do tego baru i go znaleźć, a następnie pobić, a najlepiej zabić. Co chwile mnie pytali czy pamiętam jego gębę i czy mówił mi jak się nazywa, ale nic o nim nie wiedziałam oprócz tego, że był kiepskich tancerzem i miał mordę gorszą od Shreka.
-Dobra, dajcie na dziś już spokój Jess.-Powiedział Harry.-Chodź wezme cię na górę spać.-Wstał z kanapy, a następnie uniósł mnie w górę. Szedł ze mną pomału by się nie potknąć na schodach. Już przysypiałam, gdy poczułam pod sobą miękki materac. Przekręciłam się na bok, przykryłam i jak tylko poczułam koło siebie Hazzę, zasnęłam...
*
-Stój suko!-Krzyczał za mną jakiś facet. Bałam się cholernie i biegłam przed siebie w stronę lasu. Biegłam i się potykałam o jakieś gałęzie leżące, na zimnej od rosy trawie. Spojrzałam w dół i zobaczyłam, że nie mam na sobie butów, tylko jakieś spodenki i podartą koszulkę. Co się kurwa dzieje?! Nie chciałam się oglądać do tyłu, ale coś mi mówiło bym spojrzała. Odwróciłam głowę i ujrzałam tego samego skurwiela, który był w tym barze. Przyśpieszyłam bieg. Starałam się uciec, ale po drodze wystawał jakiś kamień i upadłam na brudną ziemię. Już miałam wstawać, ale ktoś złapał mnie za ramię i mocno pociągnął na dół. Usiadł na mnie. Trzymał mocno moje nadgarstki w jednej dłoni.
-Co teraz mało zdziro?! Nikt Ci nie pomoże. Twoi ochroniarze są daleko, a spróbuj gdzieś zadzwonić to uwierz, że ich zabiję.-Uśmiechał się złowrogo. Zaczęłam płakać i się wyrywać? Ale dostałam za to prosto w policzek, ten sam, w który dostałam za pierwszym razem. Splunęłam mu prosto w twarz, ale pożałowałam tego, gdyż znów oberwałam.
-Jesteś skurwielem!-Wykrzyczałam mu prosto w twarz.
-Nie drzyj się suko! Bo będziesz tego żałować i nie skończy się tylko na małym gwałcie, ale i może na  śmierci.-Zaczął się śmiać, a następnie odpinać swoje spodnie. Rozerwał moje spodenki i bieliznę. Ściągnął swoje spodnie do końca i bokserki. Próbowałam się wyrywać, ale to nic nie dało. Nic nie widziałam tylko rozmyte obrazy, bo cały czas płakałam. Poczułam ukłucie i wtedy zrozumiałam, że właśnie zaczął to co miał w planach. Słyszałam jak sapie, ale ja kompletnie nic nie czułam. Już kompletnie mnie nie obchodziło to co się dzieje. Po jakiś 5 minutach doszedł i zrozumiałam, że zostałam zgwałcona. Ubrał się, i nie chciał dać mi spokoju. Po chwili usłyszałam odgłosy dochodzące z głębi lasu.-O moi kumple idą. Jeszcze tylko Oni cię zaliczą i może, podkreślam może będziesz wolna.-Zaśmiał się, a ja wstałam i zaczęłam biec. Jednak ktoś zastawił mi drogę. To był wysoki, napakowany mężczyzna. Chciałam go ominąć, ale złapał mnie i kolejny raz leżałam na ziemi. Drugi raz zaczęto mnie gwałcić. Nie miałam już sił, żeby robić cokolwiek..
*
-Jessica! Obudź się!-Ktoś szarpał mnie za ramiona. Otworzyłam oczy i szybko wstałam z miejsca na, którym leżałam. Usiadłam pod ścianą i zaczęłam płakać oraz krzyczeć.
-Zostaw mnie! Odpieprz się łajdaku!-Płakałam jak małe dziecko. Znów poczułam dotyk na ramieniu.-Zostaw!.-Chciałam się odsunąć, ale usłyszałam znajomy głos.
-Ej! Spokojnie to tylko ja. Twój chłopak, Jess uspokój się.-Po chwili usłyszałam jak drzwi się otwierają i do pokoju wchodzi zaspany Zayn.
-Co się dzieje?!-Dopiero teraz zobaczyłam, że koło mnie siedzi Harry i nie wie co się stało. Schowałam głowę w dłoniach i próbowałam uspokoić potop łez lecących z moich napuchniętych oczu.-Styles! Co jest grane?!-Warknął kucaj ąc przy mnie mulat.
-Nie ma pojęcia.-Odpowiedział.
-Ja sama już nie rozumiem. To był tylko koszmar.-Tylko sen. Powtarzałam w myślach. W końcu się uspokoiłam i przytuliłam zielonookiego.
-Ciii. Już będzie dobrze. Chodź spać.-Podniósł mnie po czym ponowne położył na łóżku.-Śpij słodka, ja zaraz do Ciebie wrócę.-Pogłaskał mnie po głowie i ucałował w czoło.
-Proszę nie gaś światła.-Poprosiłam., jak wychodził. Narzucił na siebie czarne dresy i tak jak kazałam zostawił zapaloną lampkę. Okryłam się kołdrą, ale zrobiło mi się bardzo gorąco. Rozkopałam się i próbowałam dalej spać...
*Oczami Harr'ego*
Jak dowiedziałem się co wydarzyło się mojej ukochanej dziewczynie. Byłem zły. Chociaż to mało powiedziane. Nie mogłem patrzeć na Nią i myśleć, że ten dupek chodzi wolny po mieście. Kiedy wyszedłem z Zayn'em na zewnątrz od razu uderzyłem w ścianę.
-Stary ochłoń, bo tak nie pomożemy Jess.-Uspokajał mnie przyjaciel, ale sam widziałem, że On nie jest w lepszym ode mnie stanie.
-Przynajmniej powiedz czy spuściłem mu porządny łomot?
-A jak inaczej?! Dostał parę razy po mordzie. Ale przerwałem by sprawdzić jak Ona się czuje. Zobaczyłem ślady po uderzeniach na Jej policzkach i nie wytrzymałem. Chciałem go tam zabić, ale ten jebany tchórz uciekł.-Zakończył i sam kopnąć w jakiś metalowy śmietnik.
-Widzisz? Sam nie wytrzymujesz.-Usiadłem na murku przed naszym domem. Malik stał oparty obok i rozmyślał.-Dzięki.-Mruknąłem.-Dzięki za to, że zareagowałeś i jej pomogłeś. Nie będę pytać skąd się tam wziąłeś, bo to nie ma teraz najmniejszego znaczenia.
-Stary przecież wiesz, że Jesscia jest dla mnie również ważna jak dla Ciebie. Więc jak tylko będę mógł to będę ją chronił.-Odpowiedział. Nie poruszałem już tego tematu, bo pamiętam jak pokłóciliśmy się kiedyś o dziewczynę i to była najgorsza rzecz na świecie. Nie chciałbym powtórki z rozrywki.
-To jaki mamy plan?-Zapytałem po chwili namysłu. Uzgodniliśmy kilka ważnych rzeczy i Malik wrócił do środka, a ja musiałem pojechać w jedno miejsce by od razu coś załatwić.
   Ja już podjechałem pod duży ciemny budynek wysiadłem i zadzwoniłem do znajomego. Otworzył mi od razu.
-Co cię do mnie sprowadza?-Spytał Josh przybijając mi piątkę.
-Mam sprawę, którą tylko ty możesz pomóc mi rozwiązać.
-Tak więc słucham.-Usiedliśmy wygodnie na skórzanej sofie. Mogę przyznać, że Josh jak na swoją pracę ma dużo kasy. Widać to po jego wielkim domku i meblach znajdujących się w środku. Już nie wspomnę o specjalnych pokojach gdzie ma po parę komputerów i takich innych sprzętów.
-Potrzebuję dostępu do kamery  z jednego klubu.-Oznajmiłem. Uśmiechnął się do mnie po czym wstał i kazał iść za sobą do jednego z pomieszczeń. Tam postawił sprawę jasno.
-Mogę Ci pomóc, ale nie dziś. Teraz mam jedną sprawę do załatwienia. Jutro wyślij mi nazwę klubu, porę i czy wszystkie pomieszczenia czy jakieś szczególne.
-Jeśli juz mi dasz znać, że masz nagranie to chcę byś znalazł tego chuja co tam będzie.-Wyjaśniłem i pożegnałem się ze znajomym i wróciłem do domu. Chłopaki powiedzieli, że o mały włos by nie zemdlała. Podziękowałem Liam'owi za złapanie jej w odpowiednim momencie oraz za popilnowanie, gdy mnie nei było. Rozmawialiśmy o ty zdarzeniu, lecz kiedy Jess zeszłą do nas ucichliśmy. Nie wiedziałem jak zareaguje na rozmowy na ten temat. Ona tylko kazała dalej gadać więc też tak zrobiliśmy. Ona wygodnie sie ułożyła i leżała, a my dyskutowaliśmy. Widziałem jak bardzo chłopakom zależy na tym by zamknąć go do więzienia i postraszyć. Jako iż jesteśmy zespołem i mamy mnóstwo pieniędzy to moim planem było zatrudnić jakiś płatnych morderców, ale chłopaki wybili mi ten pomysł z głowy. Jak wypytywali dziewczynę o niektóre rzeczy to widziałem w jej oczach zmęczenie i ból na wspomnienia. Postanowiłem ją zabrać do pokoju. Tam położyliśmy się i zasnęliśmy.
   Coś mnie obudziło. Otworzyłem oczy i zapaliłem lampkę koło łózka. Moja dziewczyna krzyczała i machała rękoma. Próbowałem ją uspokoić, ale to nic nie dawało. Nadal spała i była cała spocona. W końcu lekko ją potrząsnąłem, a Ona otworzyła szeroko oczy i uciekła ode mnie. Usiadła pod ścianą i szlochała. Próbowałem jakoś je pomóc, ale to pogarszało tylko sytuację, gdyż tak zaczęła krzyczeć bym ją zostawił. Nie mogłem na to patrzeć jak biedna się męczy. Podszedłem do niej i położyłem rękę na Jje ramieniu. Po chwili do naszego pokoju wpadł Malik. Zaraz pewie reszta chłopaków się przypałęta, bo jak już Zayn się obudził to inni tylko czekali czy wejść tu czy może lepiej nie. Po chwili Jessica już się uspokoiła i mocno mnie przytuliła. Podniosłem ją i z powrotem położyłem na łóżku. Malik wyszedł, a ja ubrałem spodnie i podążałem za nim. Chciałem zgasić światło, ale Jess poprosiła bym zostawił zapalone. Tak więc zrobiłem. Zamknąłem za sobą drzwi, a na korytarzu już czekała cała czwórka.
-Chodźcie na dół, bo lepiej by Jessica wreszcie poszła spać.-Zaproponowałem na co wszyscy się zgodzili. Zeszliśmy do salonu, a tam usiedliśmy na kanapie. Każdy z nas ziewał. Spojrzałem na zegarek, który wskazywał 6 rano. To już wiadomo czemu każdy jest taki zmęczony. Nie dość, że poszliśmy spać około 4 rano to jeszcze budzimy się dwie godziny później. Normalnie mistrze. Normalnie to o tej porze wszyscy sobie śpimy, ale dziś było inaczej ze względu na Jess. Widziałem po minach chłopaków, że każdy z Nich martwił się o Nią. Ale co mogłem zrobić? Nic. Nie miałem wpływu na to czy będzie miała koszmar, czy może zacznie krzyczeć. Nie mogłem nic zrobić tylko ją przytulić i powiedzieć, że wszystko będzie dobrze.
-Tak więc co się stało?-Spytał Lou, który prawie przysypiał na siedząco.
-Miała jakiś koszmar, a potem zaczęła krzyczeć, żeby ją zostawił, bo myślała, że jestem tym łajdakiem.-Zacisnąłem ręce w pięści. Czemu na świecie istnieją tacy skurwiele jak ten?
-To wszystko jasne. Trzeba będzie zabrać Jess do psychologa jeśli to będzie się powtarzało-Zaproponował Liam, owszem to był dobry pomysł, ale moja dziewczyna jest uparta i nie będzie chciała gadać z kimś o tym zdarzeniu.
-Najpiewr to jej ciotka i ojciec muszą się dowiedzieć.-Powiedział spokojnie Niall.
-Masz rację. Tylko to nie my podejmiemy tę decyzję, tylko Ona zdecyduje czy mają się dowiedzieć.-Odpowiedziałem, bo byłem pewny, że dziewczyna będzie się bała komukolwiek coś powiedzieć. Szczególnie ciotce, która jest adwokatem. Ale mówi się trudno, będzie musiała, bo inaczej ja im to powiem, dla jej bezpieczeństwa.
-Czemu nie poszedłeś z nią na tę imprezę?! Uniknęłaby tylu zmartwień.-Naskoczył na mnie Zayn, nie zrozumiałem o co mu chodzi, ale miał trochę racji. Gdybym postanowił tam z nią pójść to nie byłoby tego zamieszania, ani niczego takiego. Spuściłem głowę w dół i zastanawiałam się nad odpowiedzią. W końcu odpowiedziałem.
-Mogłem, ale Ona chciała iść tylko ze znajomymi. Ale nie miej do mnie pretensji tylko do tych dwóch jej przyjaciół Eathan i Alfie. To Oni mogli się o nia troszczyć! Więc nie miej do mnie pretensji!-Odpowiedziałem również krzykiem. To było może i niepotrzebne, ale byłem strasznie zmęczony i  zdenerwowany.
-Mogli, ale to ty jesteś jej chłopakiem! Ty powinieneś tam być i ja pilnować! A nie Oni!-Nie przestawał. Cały czas krzyczał. Nie wytrzymałem i uderzył pięścią w stół.
-Jestem jej chłopakiem, ale nie mogę być wszędzie! Do kurwy, przecież jak wyjedziemy w trasę, albo na jakiś koncert to co?! Też mam jej pilnować?! Bez przesady, nie jest to mała dziewczynka nie potrafiąca o siebie zadbać!-Wybuchłem. Nie lubię jak ktoś obwinia mnie o coś co nie jest moją winą. Może i miał trochę racji, ale no przecież Jessica będzie miała 18 lat za niedługo. Będzie pełnoletnie i będzie mogła sama o siebie zadbać. Widziałem z oczach Zayn'a złość, chciał wstać i coś mi zrobić, ale na szczęście odezwał się Liam i uspokoił nas przed bójką.
-Chłopaki musicie się ogarnąć! Dziewczyną na, której nam zależy leży na górze i może wszystko słyszeć, a wy kłócicie się jak jacyś wrogowie! Jesteście do chuja przyjaciółmi, a nie obcymi dla siebie ludźmi. Trochę się uspokójcie, bo doprowadzicie do czegoś, czego będziecie żałować.-Słowa Liam'a jakoś dotarły do mnie. Ale wściekłość na słowa Malika nie minęła. Miałem ochotę dać mu w zęby, ale wolałem nie kłócić się jeszcze gorzej z przyjacielem.
-Dokładnie Payno ma rację. Jesteście idiotami, bo kłócicie się o taką sprawę, której nikt nie mógł przewidzieć. Przecież skąd mogliśmy wiedzieć, że akurat coś stanie się Milton?! No właśnie nikt nie mógł tego przewidzieć.-Horan powiedział wstając. Co w niego wstąpiło? Zadziwiło mnie to co do nas powiedział.
-Masz rację. Jestem kretynem, że tak na Ciebie Harry naskoczyłem. Sory.-Powiedział Zayn podając mi rękę na przeprosiny.
-Ja też przepraszam.-Przygryzłem dolną wargę.
-Dobra teraz ja idę spać. Jak coś dajcie znać.-Oznajmił Niall wchodząc po schodach na górę. Pokiwaliśmy twierdząco głowami i też udaliśmy się spać. Tylko Tommo usnął na fotelu, więc Malik wziął go na ręce i zaniósł do jego pokoju. Ten Tomlinson. Zawsze nas zaskakuje. Ale taka jego natura. Wszedłem po cichu do pokoju. Jessica spała, ale jak podszedłem bliżej to widziałem, że płakała przez sen. Niech ja tylko dorwę tego skurwiela to zabiję. Dosłownie zabije go za to co chciał zrobić. Ale ja pomyślę, że ją uderzył to coś we mnie się gotuje.
   Ściągnąłem spodnie i położyłem się koło brunetki. Zgasiłem lampkę i przytuliłem ją do siebie. Wzdrygnęła się, ale po chwili już była spokojna, a ja mogłem zasnąć....
...........................................................................
Hej : * jak to szybko idzie już 19 rozdział :> Tak więc nie dodałam wczoraj, bo było tylko 5 komentarzy. Więc mi się nie opłacało. Dziś nadal jest 5, więc nie wiedziałam czy dodać, ale wiem, że niektórzy nie mogą się doczekać więc dodaję. Tak więc jest mi strasznie przykro, bo nie komentujcie. Tylko 3 może czasem 4 osoby skomentują, a reszta? 40 osób lubi moje opowiadanie, a gówno komentuje. Przecież ja wcale nie wymagam dużo. Nie musicie się rozpisywać wystarczy mi jedno słowo "super", "podoba mi się" i takie. Nie każe wam się rozpisywać. A na prawdę każdy komentarz jest dla mnie taką motywacją i nagrodą za dobrze wykonaną pracę. Mam nadzieję, że będziecie komentować. Bo jest mi smutno jak widzę, że na innych blogach jest po 10 komentarzy, albo nawet więcej, a u mnie ledwo 5 : C To smutne. 
Dobra więc dziękuje za 9824 wyświetleń! To jest jedyna miła rzecz : > Nie wspomniałam jeszcze o tym, że teraz obserwują mnie tylko 2 osoby, a było ich 3. Czemu? Nie wiem, ale trudno.
Pozdrawiam i życzę miłego czytania i komentowania : 3 
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
6 KOMENTARZY=NASTĘPNY ROZDZIAŁ!! 

6 komentarzy:

  1. Super, nie mogę się doczekać następnego ! :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Biedna Jess :c
    Super rozdział :* chce następny xdd

    OdpowiedzUsuń
  3. Super ;3 Nie mogę doczekać się następnego <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Super rozdział =) Nie mogę się doczekać następnego. Biedna Jess. Już myślałam, że ten chuj ją zgwałci, ale nagle pojawił się Zayn i odetchnęłam z ulgą =) Tak szczerze to wolałabym, żeby Jess była z Zaynem, ale o tym to już Ty zadecydujesz =) Życzę weny i do następnego :*
    http://turn-back-time-zayn-malik-ff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy